czwartek, 15 listopada 2012

Ile dam nam Unia?

Trwają właśnie rozmowy o budżecie Unii Europejskiej. Przekazy mediów i polityków ograniczają się do rzucania informacjami o miliardach które UE nam da, albo nie da. I o tym na co te miliardy mają pójść. Bo Unia jak już daje, to na coś konkretnego. A na co - to już Unia zdecyduje. Z mediów dowiesz się czego to Unia nie finansuje. Kampanie informacyjne z których tego się dowiadujesz też finansuje Unia. Fajna ta Unia, tak nam daje i daje. Muszę sobie taką Unię załatwić na co dzień, żeby mi dawała.

A pieniądze które daje, to się biorą oczywiście z drzewa. Albo w kapuście je politycy znajdują. Mistrzowie wydawania nie swoich pieniędzy... Takiej olbrzymiej, kosztownej biurokratycznej machiny jak UE to chyba jeszcze nigdy nie było. Ale kto tam by na koszty utrzymania patrzył, skoro Unia nam daje miliardy. Kochana Unia.

Bez Unii oczywiście nie byłoby dróg, mostów, skrzyżowań, chodników itp. Połowa firm też by sobie nie poradziła bez dotacji z Unii. Zastanawiam się, jakim cudem USA w XX wieku dały radę stać się światową potęgą gospodarczą bez dotacji z Unii. Chyba cud jakiś. Bo bez dotacji, bez pisania projektów przez wyspecjalizowane biura, to przecież nic się zrobić teraz nie da. Jak te durne Amerykany sobie bez tej dobrotliwej cioci Unii poradziły? To samo Japonia, Korea Południowa czy ostatnio Chiny? Jak sobie oni radzą?

A tu teraz straszą rozpadem Unii. A jak się rozpadnie, to już nam nie da. I co my poczniemy? Utrzymajmy Unię przy życiu, za wszelką cenę.


Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza